DJ Adamus - BLOG dj adamus

O autorze ↓

Nikt nie zabroni mi wypić kawy z kubka ze znakiem Polski Walczącej

Zbliża się 68. rocznica Powstania Warszawskiego, a w naszym kraju wszystko musi być podszyte polityką.

Jednak nie o tym dziś piszę, bardziej zależy mi na poruszeniu tematu, który w mediach jest maglowany i zwróciłem na niego uwagę. Dwie strony medalu, jak dwa światy zderzyły się myśli o własność „znaku towarowego“ Polski Walczącej. Nie mam 10 lat i trochę na tym świecie żyję, i zawsze ten znak kojarzył mi się z dumą i walką o mój kraj. Jestem dumny że tu mieszkam, pomimo tak wielu wad naszego narodu. Podróżując po świecie wiem, że nie ma kraju czy narodu bez wad. Im prędzej zaakceptujemy nasze wady tym prędzej wyniesiemy nasze zalety na pierwszy plan. Jednak przy okazji rocznicy powstania, wiele osób będzie się zastanawiać czy było warto, czy tysiące młodych Polaków poszło na pewną śmierć bez realnej możliwości zwycięstwa. Jednym zdaniem, skoro wybrali taki los to wierzyli w idee, które im przyświecały. Warto było wtedy i tak samo jest warto dziś każdego dnia pamiętać o naszej wspólnej historii. Nawet wstając rano i idąc do pracy. Co rozumiem przez patriotyzm? To, że w naszych warunkach chcę być każdego dnia lepszy, tworząc przez to swoje najbliższe otoczenie lepszym. Dziś nie musimy wchodzić na barykady, ale musimy ten kraj tworzyć najlepszym z możliwych. To moje zdanie. Z wielkim szacunkiem w tych dniach odnoszę się do naszej historii, i mimo że koszty, wiele istnień ludzkich, zrujnowana stolica, były wielkie. Dziś jesteśmy w tym miejscu i z tego jestem dumny.





Ten wstęp był potrzebny, by nakreślić moje stanowisko do historii kraju, i podkreślić szacunek dla wszystkich, czy to bohaterów obydwu światowych wojen, czy też walki solidarnościowej. Jednak jest jeden zgrzyt w tym wszystkim. Przy okazji rocznicy słyszę głosy, że powinno się zastrzec znak Polski Walczącej, że nie godzi się, aby ten znak pojawiał się na koszulkach, kubkach i innych gadżetach. Moje zdanie jest inne, nie zastanawiam się tutaj, czy ktoś na tym zarobi czy nie zarobi, bo wszystko da się okiełznać. Prawa do tego znaku mają nie organizacje kombatantów, lecz naród, my wszyscy. Mówienie, że nie godzi się nosić znaku na koszulkach jest dla mnie abstrakcją. Jak inaczej we współczesnym świecie, manifestuje się swoje poglądy, zaangażowanie? Właśnie w ten sposób, pijąc poranną kawę, patrząc na ten znak, codziennie mogę myśleć o swojej historii. Mijając ludzi na ulicy w koszulkach ze znakiem Polski Walczącej, myślę o naszych korzeniach. Nie przez nudne, dla młodego człowieka apele i obchody, ale przez życie codzienne będę bliżej tych wszystkich, którzy walczyli dla nas. Wiem, jestem pewien, że tak samo jak dziś, młodzi ludzie w czasie powstania chętnie wypiliby kawę z kubka z symbolem Polski Walczącej.
Trwa ładowanie komentarzy...